GUSTAW O tym inną razą! Słuchaj, jakie mię na świat zamiary przywiodły. Kiedy wchodząc do ciebie stanąłem u progu, Pamiętam, że z dziatkami odprawiałeś modły, Któreś za dusze zmarłe ofiarował Bogu.
KSIĄDZ (chwyta krucyfiks) Prawda, zaraz dokończym... (ciągnie Dzieci do siebie)
- klp.pl bez reklam, 30 dni tylko 1,22 zł. Zamów teraz!
GUSTAW No, przyznaj się szczerze, Czy wierzysz w piekło; w czyściec?...
KSIĄDZ Ja we wszystko wierzę, Cokolwiek w Piśmie Świętym Chrystus nam ogłasza I w co zaleca wierzyć Kościół, matka nasza.
GUSTAW I w co twoje pobożne wierzyły pradziady? Ach! najpiękniejsze święto, bo święto pamiątek, Za cóż zniosłeś dotychczas obchodzone Dziady?
KSIĄDZ Ta uroczystość ciągnie z pogaństwa początek; Kościół mnie rozkazuje i nadaje władzę Oświecać lud, wytępiać reszty zabobonu.
GUSTAW (pokazując na ziemię) Jednak proszą przeze mnie, i ja szczerze radzę, Przywróć nam Dziady. Tam, u Wszechmocnego tronu, Kędy nasz żywot ścisłe odważają szale, Tam większym jest ciężarem łza jednego sługi, Którą szczerze wyleje nad tobą u zagonu, Niż kłamliwe po drukach rozgłaszane żale, Płatny orszak i kirem powleczone cugi. Jeśli, żałując śmierci dobrego dziedzica, Lud zakupioną świecę stawia mu na grobie, W cieniach wieczności jaśniej błyszczy się ta świĂŠca Niż tysiąc lamp w niechętnej palonych żałobie. Jeśli przyniesie miodu plastr i skromne mleko I garścią mąki grobowiec posypie: Lepiej posili duszę, o! lepiej daleko, Niż krewni modnym balem wydanym na stypie.
KSIĄDZ Ani słowa. Lecz Dziady, te północne schadzki Po cerkwiach, pustkach lub ziemnych pieczarach, Pełen guślarstwa obrzęd świętokradzki, Pospólstwo nasze w grubej utwierdza ciemnocie Stąd dziwaczne powieści, zabobonów krocie O nocnych duchach, upiorach i czarach.
GUSTAW Więc żadnych nie ma duchów? (z ironią) Świat ten jest bez duszy? Żyje, lecz żyje tylko jak kościotrup nagi, Który lekarz tajemną sprężyną rozruszy; Albo jest to coś na kształt wielkiego zegaru,