DZIADY cz. III - SCENA VIII - PAN SENATOR - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Nikt jak ja religiji nie ceni, nie lubi -
(wzdycha)
Ach, ach, brak moralności, to, to młodzież gubi.
Eh bien, żegnam więc Panie.

P. ROLLISONOWA
(do Panny)
Ach, Panienko droga!
Wstaw się ty jeszcze za mną, ach, na rany Boga!
Mój syn mały! - rok siedzi o chlebie i wodzie,
W zimnym, ciemnym więzieniu, bez odzieży, w chłodzie.

PANNA
Est-il possible?

SENATOR
(w ambarasie)
Jak to, jakto? on rok siedział?
Jak to, imaginez-vous - jam o tym nie wiedział!
(do Pelikana)
Słuchaj, trzeba tę sprawę najpierwej rozpatrzyć,
Jeśli to prawda, uszy komisarzom natrzyć.
(do Rollisonowe)
Soyez tranquille, przyjdź tu o siódmej godzinie.

P. KMITOWA
Nie płacz tak, pan Senator nie wie o twym synie,
Jak się dowie, obaczysz, może oswobodzi.

P.ROLLISONOWA
(uradowana)
Nie wie? - chce wiedzieć? o, ruech mu Pan Bóg nagrodzi.
Ja to zawsze mówiłam ludziom; być nie może
Tak okrutny, jak mówią, on stworzenie Boże,
On człowiek, jego matka mlekiem wykarmiła -
Ludzie śmieli się; widzisz, jam prawdę mówiła.
(do Senatora)
Tyś nie wiedział - te łotry wszystko tobie tają.
Wierz mi, Panie, tyś łotrów otoczony zgrają;
Nie ich pytaj, nas pytaj, my wszystko powiemy,
Całą prawdę -

SENATOR
(śmiejąc się)
No dobrze, o tym pomówiemy,
Dziś nie mam czasu, adieu. - Księżnej powiedz, Pani,
Że co można, to wszystko każę zrobić dla niej.
(grzecznie)
Adieu, Madame Kmit, adieu - co mogę, to zrobię.
(do Księdza Piotra)
Waść, Księże, zostań, parę słów mam szepnąć tobie.
(do Panny)
J`y suis dans un moment,
(Wszyscy odchodzą procz dawnych osób)

SENATOR
(po pauzie do Lokajów)
A szelmy, łajdaki!
Łotry, stoicie przy drzwiach i porządek taki?
Skórę wam zedrę, szelmy, służby was nauczę:
(do jednego lokaja)
Słuchaj - ty idź za babą -
(do Pelikana)
Nie, Panu poruczę.
Skoro wyjdzie od Księżnej, daj jej pozwolenie
Widzieć syna i prowadź aż tam - tam, w więzienie;
Potem osobno zamknij, - tak, na cztery klucze.
C`en est trop - a łajdaki, służby was nauczę!
(rzuca się na krzesło)

LOKAJ
(ze drżeniem)
Pan kazał wpuścić -

SENATOR
(schwytując się)
Co? co? - ty śmiesz, ty! mnie gadać?
Toś wyuczył się w Polsce panu odpowiadać.
Stój, stój. ja cię oduczę. - Wieść go do kwatery
Policmejstra - sto kijów i tygodnie cztery
Na chleb i wodę -

PELIKAN
Niech Pan Senator uważy,
Iż mimo tajemnicy i czujności straży
O biciu Rollisona niechętne osoby
Wieść roznoszą, i może wynajdą sposoby
Oczernić przed Cesarzem nasze czyste chęci,
Jeśli się temu śledztwu prędko łeb nie skręci.

DOKTOR
Właśnie ja rozmyślałem nad tym, Jaśnie Panie.
Rollison od dni wielu cierpi pomieszanie;
Chce sobie życie odjąć, do okien się rzuca,
A okna są zamknięte...

PELIKAN
On chory na płuca;
Nie należy w zamknionym powietrzu go morzyć;
Rozkażę mu więc okna natychmiast otworzyć.
Mieszka na trzecim piętrze - powietrza użyje...

SENATOR
(roztargniony)
Wpuszczać mi na kark babę, gdy ja kawę piję;
Nie dadzą chwili -

DOKTOR
Właśnie mówię, Jaśnie Panie,
Że potrzeba mieć większe o zdrowiu staranie.
Po obiedzie, mówiłem zawsze, niechaj Pan te
Sprawy odłoży na czas: - ça mine la santé.

SENATOR
(spokojnie)
Eh, mon Docteur, przed wszystkim służba i porządek.
Potem, to owszem dobrze na słaby żołądek;
To żółć porusza, a żółć fait la digestion.
Po obiedzie, ja mógłbym voir donner la question,
Kiedy tak każe służba: - en prenant son café,
Wiesz co, to chwila właśnie widzieć auto-da-fé,

PELIKAN
(odpychając Doktora)
Jakże Pan z Rollisonem każe decydować?
Jeżeli on dziś jeszcze... umrze, to?...

SENATOR
Pochować;
I pozwalam, jeżeli zechcesz, balsamować.
A propos balsam, Bajkow! - tobie by się zdało
Trochę balsamu, bo masz takie trupie ciało,
A żenisz się. Czy wiecie, on ma narzeczoną;
(Drzwi z lewei strony odmykają się - Lokaj wchodzi - Senator pokazując drzwi)
Tę panienkę, tam patrzaj, białą i czerwoną.
Fi, pan młody, avec un teint si delabre,
Powinien byś brać ślub twój jak Tyber a Capré.
Nie pojmuję, jak oni mogli pannę zmusić
Pięknymi usteczkami słowo tak wykrztusić.

BAJKOW
Zmusić? - Parions, że ja z mą za rok się rozwiodę
I potem co rok będę brał żoneczki młode;
Bez przymusu; dość spojrzeć na tę lub na ową:
C`est beau małej szlachciance być jenerałową.
Spytaj księdza, jeżeli zapłacze przy ślubie.

SENATOR
A propos księdza
(do Księdza)
pódź no, mój czarny cherubie!
Patrzcie, quelle figure! on ma l`air d`un poete -
Czy ty widziałeś kiedy un regard aussi bete?
Potrzeba go ożywić. - Masz rumu kieliszek.

KS.PIOTR
Nie piję.

SENATOR
No, kapłanie, pij!

KS. PIOTR
Jestem braciszek.

SENATOR
Braciszek czy stryjaszek, skądże to Waszeci
Wiedzieć, co po więzieniach robią cudze dzieci?
Czy to Waszeć chodziłeś z wieściami do matki?

KS.PIOTR
Ja.

SENATOR
(do Sekretarza)
Zapisz to wyznanie - a oto są świadki.
(do Księdza)
A skądżeś o tym wiedział? he? ptaszek nie lada!
Spostrzegł się, że notują, i nie odpowiada.
W jakim klasztorze bractwo twe?

KS. PIOTR
U bernardynów.

SENATOR
A u dominikanów pewnie masz kuzynów?
Bo u dominikanów ten Rollison siedział.
No gadajże, skąd ty wiesz, kto. ci to powiedział?
Słyszysz! - ja tobie każę - nie szepc mi po cichu.
Ja w imieniu Cesarza każę; słyszysz, mnichu?
Mnichu! czy ty słyszałeś o ruskim batogu?
(do Sekretarza)
Zapisz, że milczał.
(do Księdza)
Wszak ty służysz Panu Bogu -
Znasz ty teologiją - słuchaj, teologu.
Wieszty, że wszelka władza odBoga pochodzi,
Gdy władza każe mówić, milczeć się nie godzi.
(Ksiądz milczy)
A czy wiesz, mnichu, że ja mógłbym cię powiesić,
I obaczym, czy przeor potrafi cię wskrzesić.

KS. PIOTR
Jeśli kto władzę cierpi, nie mów, że jej słucha;
Bóg czasem daje władzę w ręce złego ducha.

SENATOR
Jeżeli cię powieszę, a Cesarz się dowie,
Żem zrobił nieformalnie, a wiesz, co on powie?
"Ej, Senatorze, widzę, że się już ty bisisz".
A ty, mnichu, tymczasem jak wisisz, tak wisisz.
Pódź no bliżej, ostatni raz będę cię badał:
Wyznaj, kto tobie o tym biciu rozpowiadał?
He? - milczysz - już od Boga ty się nie dowiedział -
Kto mówił? - co? - Bóg? - anioł? - diabeł?

KS. PIOTR
Tyś powiedział.

SENATOR
(obruszony)
"Tyś"? - mnie mówić: tyś? - tyś, - ha, mnich!

DOKTOR
Ha, kapcanie!
Mówi się Panu: Jaśnie Oświecony Panie.
(do Pelikana)
Naucz go tam, jak mówić; ten mnich widzę z chlewa.
Daj mu tak -
(pokazuje ręką)

PELIKAN
(daje Księdzu policzek)
Widzisz, ośle, Senator się gniewa.

KSIĄDZ
(do Doktora)
Panie, odpuść mu, Panie; on nie wie, co zrobił!
Ach, bracie, tą złą radą tyś sam się już dobił.
Dziś ty staniesz przed Bogiem.

SENATOR
Co to?

BAJKOW
On błaznuje.
Daj mu jeszcze raz w papę, niech nam prorokuje*
(daje mu szczutkę)

KS. PIOTR
Bracie, i ty poszedłeś za jego przykładem!
Policzone dni twoje, pójdziesz jego śladem.

SENATOR
Hej, posłać po Botwinkę! zatrzymać tu klechę -
Ja sam będę przy śledztwie, będziem mieć uciechę.
Obaczym, czy on będzie milczał tak upornie.
Ktoś go namówił.

DOKTOR
Właśnie przedstawiam pokornie,
To jest rzecz umówiona,i te wszystkie spiski
Kieruje, jak wiem pewnie, Książę Czartoryski.

SENATOR
(schwytuje się z krzesła)
Que me dites-vous la, mon cher, o książęciu?
Impossible -
(do siebie)
Kto wie? - e! - śledztwo lat dziesięciu,
Nim się książę wyplącze, jeśli ja go splątam.
(do Doktora)
Skądże wiesz?

DOKTOR
Dawno, czynnie, sprawą się zaprzątam.

SENATOR
I Pan mnie nie mówiłeś?

DOKTOR
Jaśnie Pan nie słuchał;
Ja mówiłem, że ktoś to ten pożar rozdmuchał.

SENATOR
Ktoś! ktoś! ale czy książę?

DOKTOR
Mam ślad oczewisty,
Mam doniesienia, skargi i przejęte listy.

SENATOR
Listy księcia?

DOKTOR
Przynajmniej jest mowa o księciu
W tych listach i o całym jego przedsięwzięciu,
I wielu profesorów - a głównym ogniskiem
Jest Lelewel. On tajnie kieruje tym spiskiem.

SENATOR
(do siebie)
Ach, gdyby jaki dowód! choćby podejrzenie,
Ślad dowodu, cień śladu, choćby cieniów cienie!
Nieraz już mi o uszy obiła się mowa:
To Czartoryski wyniósł tak Nowosilcowa".
Obaczym teraz, kto z nas będzie mógł się chwalić,
Czy ten, co umiał wynieść, czy ten, co obalić.
(do Doktora)
Pójdź - que je vous embrasse - a! a! to rzecz inna,
Ja wraz zgadnąłem, że to sprawa nie dziecinna:
Ja wraz zgadnąłem, że to jest książęcia sztuka.

DOKTOR
(poufale)
I Pan zgadnął? - zje diabła, kto Pana oszuka.

SENATOR
(poważnie)
Choć ja wiem o tym wszystkim, Panie Radco Stanu,
Jeśli odkryć dowody udało się Panu,
EcouteZ, daję Panu senatorskie słowo,
Naprzód pensyję roczną powiększę połową
I tę skargę za dziesięć lat służby policzę,
Potem może starostwo, dobra kanonicze,
Order - kto wie, nasz Cesarz wspaniale opłaca,
Ja go sam będę prosił, już to moja praca.

DOKTOR
Mnie też to kosztowało niemało zabiegów:
Ze szczupłej mojej płacy opłacałem szpiegów;
A wszystko z gorliwości o dobro Cesarza.

SENATOR
(biorąc go pod rękę)
Mon cher, idź zaraz, weźmij mego sekretarza.
Wziąć te wszystkie papiery i opieczętować;
(do Doktoro)
Wieczorem będziem wszystko razem trutynować.
(do siebie)
Ja pracowałem, śledztwo prowadziłem całe,
A on z tego odkrycia miałby zysk i chwałę!
(zamyśla się)
(do Sekretarza w ucho)
Przyaresztuj Doktora razem z papierami.
(do Bajkowa, który wchodzi)
To ważna sprawa, musim zatrudnić się sami.
Doktor wymknął się z pewnym słówkiem nieumyśnie,
Zbadałem go, a śledztwo ostatek wyciśnie.
(Pelikan, widząc względy Senatora, odprowadza Doktora i kłania mu się nisko)

DOKTOR
(do siebie)
Niedawno mię odpychał - ho, ho, Pelikanie!
I ja go zepchnę, i tak, że już nie powstanie.
(do Senatora)
Zaraz wracam.

SENATOR
(niedbale)
O ósmej ja wyjeżdżam z miasta.

DOKTOR
(patrząc na zegarek)
Co to? na mym zegarku godzina dwunasta?

SENATOR
Już piąta.

DOKTOR
Co, już piąta? - ledwie oczom wierzę.
Mój indeks na dwunastej, na samym numerze
Stanął i na dwunastej sam indeksu nosek;
Żeby choć o sekundę ruszył, choć o włosek!

KS. PIOTR
Bracie, i twój już zegar stanął i nie ruszy
Do drugiego południa. - Bracie, myśl o duszy.

DOKTOR
Czego ty chcesz?

PELIKAN
Proroctwo tobie jakieś burczy.
Patrz, jak mu oczy błyszczą, istny wzrok jaszczurczy!

KS. PIOTR
Bracie, Pan Bóg różnymi znakami ostrzega.

PELIKAN
Ten braciszek coś bardzo wygląda na szpiega -
(Otwierają się drzwi z lewej stiony, wchodzi mnóstwo dam wystrojonych, urzędników, gości, - za nimi muzyka)

P. GUBERNATOROWA
Czy można?

P. SOWIETNIKOWA
C`est indigne!

P. JENERAŁOWA
Ah! mon cher Sénateur,
Czekamy, posyłamy!

P. SOWIETNIKOWA
Vraiment, c`est un malheur.

WSZYSTKIE
(razem)
Wreszcie przyszłyśmy szukać.

SENATOR
Cóż to? - jaka gala!

DAMA
I tu możemy tańczyć, dość obszerna sala.
(stają i szykują się do tańca)
SENATOR
Pardon, mille pardons, j`etais tres occupé:
Que vois-je, un menuet? parfaitement groupé!
Cela m`a rappelé les jours de ma jeunesse!

KSIĘŻNA
Ce n`est qu`une surprise.

SENATOR
Est-ce vous, ma déesse!
Que j`aime cette danse, une surprise? ah! dieux!

KSIĘŻNA
Vous danserez, j`espere.

SENATOR
Certes, et de mon mieux.
(Muzyka gra menueta z "Don Juana" - z lewej strony stoja czynownicy,czyli urzędnicy i urzędniczki - z prawej kilku z młodzieży, kilku młodych oficerów rosyjskich, kilku starych ubranych po polsku i kilka młodych dam. - Na środku menuet. SENATOR tańczy z narzeczoną Bajkowa; Bajkow z Księżną).


strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Dziady cz. II - streszczenie
2  IV część Dziadów jako wielkie romantyczne studium miłości
3  Geneza II cz. Dziadów



Komentarze: DZIADY cz. III - SCENA VIII - PAN SENATOR

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 





Streszczenia książek
Tagi: