WCHODZĄ KAPRAL, BRACISZEK BERNARDYN PIOTR, JEDEN WIĘZIEŃ
KS. PIOTR W imię Ojca i Syna i Świętego Ducha.
WIĘZIEŃ On zapewne osłabiał. - Konradzie! - nie słucha.
KS. PIOTR Pokój temu domowi, pokój grzesznikowi!
WIĘZIEŃ Dla Boga, on osłabiał, patrz - miota się, dąsa, To jest wielka choroba, patrz, on usta kąsa. (Ks. Piotr modli się)
KAPRAL (do Więźnia) Mój Panie, idźcie sobie, a nas tu zostawcie.
WIĘZIEŃ Ale dla Boga! próżnych modlitew nie prawcie; Podejmijcie go z ziemi, położmy do łóżka; Księże Pietrze.
KS. PIOTR Tu zostaw. WIĘZIEŃ Oto jest poduszka. (kładnie Konrada) E, ja wiem, co to znaczy. - Czasem nań napada Takie szaleństwo: długo śpiewa, potem gada, A jutro zdrów jak ryba. Lecz kto wam powiedział, Że on osłabiał?
KAPRAL Panie, ot byś cicho siedział. Niech brat Piotr pomodli się nad waszym kolegą; Bo ja wiem, że tu było - coś - tu - niedobrego. Gdy runt odszedł, w tej celi hałas posłyszałem, Spójrzę dziurką od klucza, a co tu widziałem, To mnie wiedzieć. Pobiegłem do mojego kmotra, Bo on człowiek pobożny, do braciszka Piotra - Patrz na tego chorego: niedobrze się dzieje -
WIĘZIEŃ Dalibóg nie pojmuję - nic,i oszaleję.
KAPRAL Oszaleć? - Ej, Panowie, strzeżcie się, Panowie! U was usta wymowne, wiele nauk w głowie, A patrzcie, głowa mądra w prochu się taczała, I z tych ust, tak wymownych, patrzaj - piana biała. Słyszałem, co on śpiewał, ja słów nie pojąłem, Lecz było coś u niego w oczach i nad czołem. Wierz mi, że z tym człowiekiem niodobrze się dzieje Byłem ja w legijonach, nim wzięto w rekruty, Brałem szturmem fortece, klasztory,reduty; Więcej dusz wychodzących z ciała ja widziałem, Niźli Waćpan przeczytał książek w życiu całem. A to jest rzecz niemała widzieć, jak człek kona,