- klp.pl bez reklam, 30 dni tylko 1,22 zł. Zamów teraz!
Czyj dowcip gnał rojem Lataczów do sideł? Kto wstępnym wziął bojem Sztandary ich skrzydeł?,
Hej wiarty, w burzliwy Ozwijcie się chór!... Wystrzelił myśliwy, Król wiatrów i chmur.
Dalejże, dalejże, z tropu w trop, Z tropu w trop, dalejże, dalejże! Dalejże, dalejże, z tropu w trop, Z tropu w trop, hop, hop!
GUSTAW Spolowałem piosenkę! Nie będą się gniewać Myśliwi, że do domu wracam bez zwierzyny. Jak tylko wrócę, zaraz muszę im zaśpiewać.- Lecz gdzież zaszedłem? nigdzie śladu ni drożyny. Hola! jak w kniei głucho - ni trąby, ni strzału. Zbłądziłem - otóż skutek wieszczego zapału! Goniąc muzę, wyszedłem z obławy. - Mróz ciśnie. Trzeba ogień nałożyć; gdy światło zabłyśnie, Nuż jaki spółtowarzysz z myśliwej czeladzi Błądzi jak ja, ten ogień razem nas sprowadzi, Łacniej drogę znajdziemy. O mój przyjacielu! Takich jak ty myśliwych nie znalazłbyś wielu. Oni z lasu nie zwykli spoglądać w obłoki, Ogarami na piękne polować widoki; Z jednym zawsze zamiarem i z jedyną żądzą, Na ziemi tropią zdobycz - tym lepiej - nie błądzą! Pewnie już z rzeźwym sercem i spoconym czołem Dzienną zabawę kończą za biesiadnym stołem. Każdy chlubi się z przeszłych lub przyszłych zdobyczy; Każdy swe trafne strzały, cudze pudła liczy; Żartują z siebie głośno lub szepcą do ucha; Wszyscy mówią, a jeden stary ojciec słucha. A jeśli się pod koniec uprzykrzyły łowy, Natenczas do sąsiadek - uśmiechy, rozmowy, Czasem strzelecka miłość - wędrowna ptaszyna; Serce przelotem zwiedzi - tak mija godzina, I tydzień, i rok przeszły, - tak bywało wczora, Tak jest dzisiaj i będzie każdego wieczora. Szczęśliwi! - A ja... czemuż nie jestem jak oni? Wyjechaliśmy razem - cóż mię w pole goni? Ach, nie zabawy ścigam - uciekam od nudy; Nie rozkosze myśliwskie lubię - ale trudy.