Który obiega popędem ciężaru? (z uśmiechem) Tylko nie wiecie, kto zawiesił wagi! O kołach, o sprężynach rozum was naucza; Lecz nie widzicie ręki i klucza! Gdyby z twych oczu ziemskie odpadło nakrycie, Obaczyłbyś niejedno wkoło siebie życie, Umarłą bryłę świata pędzące do ruchu.
- klp.pl bez reklam, 30 dni tylko 1,22 zł. Zamów teraz!
(do Dzieci, które wchodzą) Dzieci, chodźcie pod kantorek. (do kantorka) Czego potrzebujesz, duchu?
GŁOS Z KANTORKA Proszę o troje paciorek.
KSIĄDZ (przerażony) W imię Ojca... niech biega... Altarystę zbudzi, Słowo stało się ciałem!... zawołajcie ludzi!...
GUSTAW Wstydź się, wstydź się, mój ojcze, gdzie rozum? gdzie wiara? Krzyż jest mocniejszy niżli wszyscy ludzie twoi, A kto się Boga boi, ten się nic nie boi.
KSIĄDZ Mów, czego potrzebujesz... ach, to upiór! mara!
GUSTAW Ja! nic nie potrzebuję, jest potrzebnych tylu! (łowi koło świecy motyla) A tuś mi, panie motylu! (do Księdza, pokazując motyla) Ten migający wkoło oćmy rój skrzydlaty Za życia gasił każdy promyczek oświaty, Za to po strasznym sądzie ciemność ich zagarnie; Tymczasem z potępioną błąkając się duszą, Chociaż nie lubią światła, w światło lecieć muszą, To są dla ciemnych duchów najsroższe męczarnie! Patrzaj, ów motyl, strojny barwionymi szaty, Był jakiś królik albo pan bogaty, I wielkim skrzydeł roztworem Zaciemiał miasta, powiaty. Ten drugi, mniejszy, czarny i pękaty, Był książek głupim cenzorem I przelatując sztuk nadobne kwiaty, Oczerniał każdą piękność, którą tylko zoczył, Każdą słodkość zatrutym wysysał ozorem Albo przebijał do ziemi środka, I nauk ziarno z samego zarodka Gadziny zębem roztoczył... Ci znowu, w licznym snujący się gwarze, Są dumnych pochlebnisie, czernideł pisarze. Na jakie pan ich gniewał się zagony, Tam przeklęta chmura leci, I czy ledwie wschodzące, czy dojrzałe plony Jako sarańcza wybija. Za tych wszystkich, moje dzieci, Nie warto zmówić i Zdrowaś Maryja. Są inne, słuszniej godne litości istoty, A między nimi twoi przyjaciele, ucznie, Których ty wyobraźnią w górne pchnąłeś loty,