- klp.pl bez reklam, 30 dni tylko 1,22 zł. Zamów teraz!
KSIĄDZ Jak to?
GUSTAW O! tak! przeklęci, którzy nic nie płacą! Za wszystko trzeba płacić: lub wzajemną pracą, Albo wdzięcznym uczuciem, datkiem jednej łezki, Za którą znowu Ojciec odpłaci niebieski. Ale ja, przebłądziwszy te kraje pamiątek, Gdzie tyle łez zabiera każdy znany kątek, I resztę uczuć, i łzy wylałem ostatnie, A nowych długów nie chcę zaciągać bezpłatnie.
(po pauzie) Niedawno odwiedzałem dom nieboszczki matki, Ledwie go poznać mogłem! już ledwie ostatki! Kędy spojrzysz, - rudera, pustka i zniszczenie! Z płotów koły, z posadzek wyjęto kamienie, Dziedziniec mech zarasta, piołun, ostu zioła, Jak na smętarzu w północ, milczenie dokoła! O, inny dawniej bywał przyjazd mój w te bramy; Po krótkim oddaleniu gdym wracał do mamy, Już mię dobre życzenia spotkały z daleka, Życzliwa domu czeladź aż za miastem czeka, Na rynek siostry, bracia wybiegają mali, "Gustaw! Gustaw!" wołają, pojazd zatrzymali: Lecą nazad, gościńca wziąwszy po pierogu; Mama z błogosławieństwem czeka mię na progu; Wrzask współuczniów, przyjaciół, ledwo nie zagłuszy!... Teraz pustka, noc, cichość, ani żywej duszy! Słychać tylko psa hałas i coś na kształt stuku: Ach! tyż to, psie nasz wierny, nasz poczciwy Kruku! Stróżu i niegdyś całej kochanku rodziny, Z licznych sług i przyjaciół tyś został jedyny! Choć głodem przemorzony i skurczony laty, Pilnujesz wrót bez zamka i bez panów chaty. Kruku mój! pójdź tu, Kruku! Bieży, staje, słucha, Skacze na piersi, wyje i pada, bez ducha!... Ujrzałem światło w oknach: wchodzę, cóż się dzieje? Z latarnią, z siekierami plądrują złodzieje, Burząc do reszty świętej przeszłości ostatki! W miejscu, gdzie stało niegdyś łoże mojej matki,