- klp.pl bez reklam, 30 dni tylko 1,22 zł. Zamów teraz!
DZIECIĘ Prawda, tato, Coś tam gada.
PUSTELNIK Cóż ty na to?
KSIĄDZ Pójdźcie spać, dzieci, co się wam marzy, Nic ani szaśnie, cicho wokoło.
PUSTELNIK (do Dzieci z uśmiechem) Nie dziw, głosu natury nie dosłyszą starzy!
KSIĄDZ Mój bracie, weź wody w dłonie I zmyj trochę twoje czoło, Może ten zapał gwałtowny ochłonie.
PUSTELNIK (bierze i myje, tymczasem zegar zaczyna bić; po kilku uderzeniach Pustelnik upuszcza wodę i patrzy nieporuszony poważnie i ponuro) Oto dziesiąta wybija (kur pieje) I kur pierwsze daje hasło: Czas ucieka, życie mija (świeca jedna na stoliku gaśnie) I pierwsze światło zagasło. Jeszcze, jeszcze dwie godziny, (zaczyna drżeć) Jak mnie zimno! (Ksiądz tymczasem patrzy zdziwiony nieco na świecę) Wiatr zimny świszcze przez szczeliny: Jak tu zimno! (idzie do pieca) Gdzież jestem?
KSIĄDZ W przyjaciela domu.
PUSTELNIK (przytomniej) Pewnie cię nastraszyłem o niezwykłej porze, Do nieznanego miejsca, w dziwacznym ubiorze? Musiałem wiele gadać? ach, nie mów nikomu! Jestem biedny podróżny, z dalekich stron jadę.
(ogląda się i przytomniej) W młodości jeszcze, na środku gościńca, Napadł, odarł mię całkiem (z uśmiechem) skrzydlaty złoczyńca. Nie mam sukien; co znajdę, to na siebie kładę. (obrywa liście z szaty poprawia; z żalem) Ach, odarł mię, odebrał wszystkie skarby świata; Została przy mnie jedna niewinności szata!
KSIĄDZ (który ciągle patrzał na świecę, do Pustelnika) Uspokój się, dla Boga! (do Dzieci) Kto to zgasił świĂŠcę?
PUSTELNIK Każdy cud chcesz tłumaczyć; biegaj do rozumu... Lecz natura, jak człowiek, ma swe tajemnice,